Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 stycznia 2012

Orłowo

Na konferencję "Przyszłość edukacji w kontekście inicjatyw pozaszkolnych" przyjechaliśmy na dzień przed. Kwaterę mieliśmy w Gdyni Orłowo, a więc nie sposób było nie pójść nad morze. Co nieco wcześniej czytaliśmy o molo i klifie, który tak nas urzekł, że jego zdjęcia stanowią większą część naszego albumu. Pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie, raz świeciło słońce, potem padał deszcz i śnieg.
Ale tak naprawdę to na chwilę "zatrzymaliśmy" czas tylko dla siebie. Było warto spędzić go właśnie tam, patrząc jak rybacy wyciągają swój połów a grupka tubylców bądź turystów ustawia się w kolejce po dary morza. Kolejka szybko się przesuwała a chwilę potem zostaliśmy sami na plaży. Tylko mewy i szum fal. Nie tylko nas zauroczyło to miejsce. Jeden ze znalezionych w sieci albumów podlinkowaliśmy tu.
Odwołania:
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\bct\konferencja20120114\Konferencjaindeks.htm

środa, 2 listopada 2011

Dzień czwarty ...

Pierwszego dnia nie było. Wpis nastąpił już po. Drugiego dnia mieliśmy Październik z głowy. Trzeciego dnia na blogu umieściłem Simonovą. Dziś jest dzień czwarty. 

poniedziałek, 9 maja 2011

Miechowicki spacer we dwoje.

I:\pappert\przyroda\Przyrodaindeks.htm
Niedawno, bo jeszcze pięć dni temu padał śnieg, a w ten weekend zawitała znowu piękna wiosna. Postanowiliśmy z Jackiem udać się razem na spacer. Okolice trzeba przyznać, że mamy piękne. Jeszcze (budują nam nową trasę średnicową) w naszym rejonie zachowała się dzika przyroda, a zobaczyć można w niej - no właśnie najlepiej to oddadzą zdjęcia. A niezapomniane chwile we dwoje to - "nurkujący" lotem bocian, zaskroniec z upolowaną rybą, roziskrzone promienie słońca i wiatr.
Wędrowaliśmy około dwóch godzin, łącznie ok. 6-7 km. Na łąkach i rozlewiskach jakby zatrzymał się czas, a tego nam było trzeba.
Zero gonitwy i pośpiechu dnia codziennego. Może w ten weekend znów pójdziemy na spotkanie z naturą?

wtorek, 15 września 2009

Zjazd PTA w Krakowie. Odbiór nagrody. Wizyta w MOA.

W Domu Gościnnym UJ w Przegorzałach dn. 14-09-2009 odebraliśmy nagrodę specjalną otrzymaną za udział w konkursie "Odkryj swój Wszechświat". Nagrodzoną pracą była stworzona przez nas gra edukacyjna pt. "Śladem Galileusza". Obecnie gra jest używana przez dzieci w Młodzieżowym Obserwatorium Astronomicznym w Niepołomicach. Rozdanie nagród odbyło się na auli podczas sesji otwarcia XXIV Zjazdu Polskiego Towarzystwa Astronomicznego.
Nasze wrażenia - to przede wszystkim ogromna radość i wzruszenie. Jeszcze większym jednak zaskoczeniem było zaproszenie przez Grzegorza Sęka do Niepołomic. Wcześniej znaliśmy MOA wyłącznie z Internetu. Na tej podstawie uważaliśmy obserwatorium za placówkę modelową, prowadzoną przez pasjonatów. Teraz mogliśmy to wszystko zobaczyć "na żywo". Ujęła nas bezpośredniość i serdeczność naszego gospodarza, który oprowadził nas praktycznie po całym obserwatorium.Zwiedziliśmy pracownię komputerową, świetlicę, budowane właśnie planetarium. Największe wrażenie wywarły na nas niektóre pomysły dydaktyczne, jak chociażby ta widoczna poniżej makieta krateru, będąca w zamyśle narzędziem przybliżającym kosmos osobom niewidomym:Warto też przypomnieć, że MOA jest jedną z nielicznych placówek gdzie dziaciaki mogą popróbować swoich sił w obserwacjach przy pomocy sterowanych za pośrednictwem Internetu teleskopów LCOGT oraz INO. Pod koniec wizyty udało nam się również, pomimo niezbyt dobrej pogody obejrzeć Jowisza i księżyce galileuszowe.Tym, co z naszej wizyty zapamiętamy najbardziej, jest specyficzna atmosfera panująca w obserwatorium tworzona przez ludzi, którzy serce i wiedzę chcą przekazać dzieciom i młodzieży. To się tam czuje.
Wracaliśmy z Niepołomic późno. Zmęczenie dało o sobie znać ... dzień ten jest ( czy też był) dla nas szczególny jeszcze z innego powodu - obchodziliśmy z Jackiem 13 stą rocznicę ślubu.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Nasz wakacje - Sokolica i Droga Pienińska

W jeden post zebrałam nasze wędrówki po Pieninach. Jak pisałam wcześniej Przełom Dunajca pokonaliśmy podczas spływu. Teraz mieliśmy go zobaczyć z wysokości 747 m npm. udając się na Sokolice . Musieliśmy ponownie pokonać Dunajec, tym razem łodzią flisacką przeprawić się na drugi brzeg rzeki.
Od Pieniny 2009
Stamtąd na szczyt prowadzi niebieski szlak. Pogoda (tak się chyba "utarło") dopisywała a my w wyśmienitych humorach i już dobrze zaaklimatyzowani wyruszyliśmy na szlak. Pierwsze droga prowadziła lasem, szeroką ścieżką cały czas w górę. Można także było podziwiać w oddali Szczawnicę.
Od połowy trasy szliśmy czymś w rodzaju zaporęczowanych tarasów. U podnóża szczytu uiściliśmy opłatę, dzieciaki wbiły pieczątki do swoich książeczek GOT PTTK i skalistym zboczem weszliśmy na Sokolicę - taras widokowy. Duża ekspozycja jest zabezpieczona metalową poręczą, bowiem szczyt opada w dół 307 metrowej wysokości urwiskiem.
A widoki, trudno opisać wrażenie i emocje jakie towarzyszą patrząc na otaczającą przyrodę. Trzeba to koniecznie zobaczyć i przeżyć. Oczywiście nie zabrakło fotografii ze znaną z kalendarzy i widokówek reliktową sosną.
Wspomniałam o przełomie Dunajca, który możemy pokonać płynąc flisacką łodzią. Można go zobaczyć ze szczytu Sokolicy ale także można pieszo lub rowerem pokonać tzw. Drogą Pienińską. Jest to trasa po prawej stronie Dunajca, która wiedzie Przełomem Pienińskim. Zaczyna się w Szczawnicy i prowadzi do słowackiego Czerwonego Klasztoru, ok. 12 km w jedna stronę. Droga jest łatwa do pokonania, bez wzniesień i kamieni. Podczas postoju i taplania się w Dunajcu, spotkaliśmy pana Michała Jagiełłę. Humor, erudycja i "młody duch" - takie wrażenie o sobie zostawił ten świetny alpinista i ratownik GOPR, a także pisarz i publicysta. Miło było pana poznać, Panie Michale.
W drodze powrotnej wziedziliśmy przyrodniczą wystawę w pawilonie Pienińskiego Parku Narodowego. Musieliśmy jeszcze zaspokoić wilczy głód i... wynająć coś w rodzaju roweru-samochodu, by jeszcze raz choć trochę pokonać Drogę Pienińską.
Niespokojne z nas duchy a tu jeszcze tyle atrakcji pozostało do zobaczenia. Ale to temat na innego posta.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Nasze wakacje. Wąwóz Homole i Wysoka.

Trzeci dzień naszego pobytu w Szczawnicy to piesza wycieczka do Wąwozu Homole oraz wyjście prowadzącym z wąwozu zielonym szlakiem na Wysoką (1050 m. n.p.m.) Ten skalny parów Małych Pieninach w swym kształcie przypomina literę V i objęty jest ścisłą ochroną. Zbudowany jest z białego i czerwonego wapienia krynoidowego, a wysokość ścian skalnych dochodzi do 120m. Skalistym dnem płynie potok Kamionka, na którym dla wygody turystów zbudowano drewniane i metalowe mostki, aby łatwiej móc pokonać liczne wodne kaskady. Podczas wędrówki udało nam się zobaczyć Niepylaka Apollo - pięknego motyla, kolorowe kwiaty roślin chronionych oraz zjeść całe mnóstwo malin. Wąwóz "kończy" się polaną, z której wiedzie zielony szlak na Wysoką. Do studenckiego pola namiotowego Pod Wysoką idzie się raczej łatwo. Później na piechura czeka otwarta przestrzeń, niestety pod górę. Następnie droga prowadzi lasem, po wybojach i kamieniach. Jest to strome podejście. Nim wyjdzie się na szczyt można na chwilę się zatrzymać na jednym z dwóch tarasów poprzedzających ten trzeci, właściwy. Widoki zapierają dech w piersiach. Widać Beskidy, Pieniny (Trzy Korony) i Tatry. Droga z powrotem na pełnym luzie, chwile ochłody w zimnym potoku a później obiadek, piwko ....i powrót na kwaterę.
Od Homole i Wysoka

sobota, 8 sierpnia 2009

Nasze wakacje. Spływ Dunajcem.

Pogoda sprzyjała nam w ten dzień. Słonko już od rana dawało się we znaki. Tym razem z dziećmi wybraliśmy się na spływ przełomem Dunajca.
Od Spływ Dunajcem
Szybkie śniadanko i wyprawa busem do Sromowiec - Kątów. Tam "wijąca się" na kilka dziesiąt metrów kolejka do kas. Pokonaliśmy ją w pół godziny, może trochę więcej (wydawało się, że będzie gorzej). Dzieci w międzyczasie obejrzały wystawę dot. flisaków, spływu oraz flory i fauny Pienin. Zakup pamiątki - małej drewnianej łodzi flisackiej, bilety do łapki i ... witaj przygodo. Nasza tratwa o numerze 91 zabrała nas na spotkanie z dziką, niezmienioną przyrodą Pienińskiego Parku Narodowego. Trasa naszej podróży miała 18 km długości a stacją docelową była Szczawnica. Orientacyjny czas spływu to 2,15 h. Mieliśmy okazję podziwiać piękne pienińskie widoki, zobaczyć bociana czarnego, Od Spływ Dunajcem
Trzy Korony
Od Spływ Dunajcem
i Sokolicę
Od Spływ Dunajcem
pokonać progi spienionej wody. Mijaliśmy także dwie słowackie przystanie oraz przepływaliśmy w pobliżu Czerwonego Klasztoru.

środa, 5 sierpnia 2009

Nasz urlop - Zamek w Niedzicy

Obiecałam troszkę napisać o naszych podbojach Szczawnicy i jej okolic. Na drugi dzień po przyjeździe i zakwaterowaniu, pojechaliśmy wraz z dziadziem na wycieczkę do Niedzicy.
Od Szczawnica
"Na prawym brzegu Jeziora Czorsztyńskiego, tuż nad koroną zapory, wznosi się średniowieczna warownia - zamek Dunajec. Zbudowany na niedostępnej wapiennej skale, niegdyś ok. 75m nad poziomem rzeki o tej samej nazwie (...) W świetle badań archeologicznych przeprowadzonych w tych obiektach, najstarsze znaleziska określa się na drugą połowę XIIIw. Niewykluczone, że już wtedy istniał zamek Dunajec". (Andrzej Węglarz "Zamek Dunajec w Niedzicy" Wyd. WiT) . W kasie zaopatrzyliśmy się w bilety wstępu, które umożliwiły nam obejrzenie - Zamku, Wozowni oraz Spichlerza. Tylko jeszcze wbicie pieczątek do książeczek GOT PTTK i czas na zwiedzanie. Mnóstwo czasu spędziliśmy na oglądaniu wnętrz. Urzekła nas Sala Myśliwska, Izba tortur w lochach, dziedziniec zamku dolnego oraz sala z obrazami aniołów. Potem poszliśmy do Wozowni obejrzeć stare wozy oraz zamkowy spichlerz z ekspozycją sztuki ludowej Spisza. Jeszcze tylko obiadek, obejrzenie przystani i powrót Szczawnicy. To był bardzo atrakcyjny i intensywny dzień. Niedzice odwiedzimy jeszcze raz, aby statkiem przepłynąć na drugi brzeg do Czorsztyna, ale to już inna historia.

wtorek, 4 sierpnia 2009

I po urlopie.

Witam po tak długiej przerwie. Nasza trójka wróciła już z wakacji w Szczawnicy, czekamy tylko na tatę Jacka, który niebawem do nas dołączy.
Tegoroczne plany wakacyjne naszej rodzinki to Pieniny i Szczawnica. Już w maju zaczęłam się rozglądać za pokojami. Szeroka gama baz noclegowych jest w necie. Wreszcie wybrałam kwatery u pani Izabeli Gołdyn-Cabały w Szlachtowej (3km od centrum Szczawnicy). Był to strzał w dziesiątkę. Wszystko tak jak wygląda na zdjęciach było w rzeczywistości - czysto, pokoje z łazienką, telewizor, w pełni wyposażona kuchnia, miejsca na grila od frontu domu oraz na zapleczu, tuż obok rzeki. Bardzo przystępne ceny. Polecam, warto wybrać się do pani Izy oraz Szczawnicy. Teraz powoli będę przygotowywać serię "wakacyjnych postów " opisując miejsca naszych eskapad oraz zamieszcając fotki.

sobota, 20 czerwca 2009

Nasza córeczka na deskach Opery Śląskiej.

Od baletiv2
Dnia 18 czerwca 2009 w Operze Śląskiej w Bytomiu miał miejsce Koncert Końcoworoczny Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej z Bytomia. Pragne także się pochwalić, że nasza córa Oleńka zdała pomyśle egzaminy wstępne i od września zacznie nauke w "baletówce". Koncert był jak zawsze przeglądem osiągnieć uczniów w świetnej oprawie muzycznej i choreograficznej. Ukoronowaniem całorocznej ciężkiej pracy dzieciaków. Dla nas był to już trzeci taki występ Oli, choć w tym roku po raz pierwszy była to opera. Oleńka wraz z koleżankami z ogniska baletowego dzieci starszych zatańczyła do muzki Felixa Mendelssohna taniec pt. "Taneczne pląsy". Choreografię i przygotowanie grupy wykonała pani prof. Ewa Sobolewska.

piątek, 13 marca 2009

Pod Śląską Ziemią.

Właśnie przeglądałam ubiegłoroczne fotki z wejścia do sztolni w Sportowej Dolinie:
Zebrało się nas kilka osób, aby spenetrować podziemne korytarze nieczynnej już kopalni galeny. Cała akcja pod ziemią zajęła nam ok. 5 godzin. Na początku naszej wędrówki mogliśmy chodzić wyprostowani, później małe schylanie, jeszcze później wędrówka na czworakach, aż w końcu prawie się czołgaliśmy. Jak sztolnia to nie obyło się bez oględzin występujących tam żył galeny, nacieków czy jeziorek perełkowych. Nietoperze wtulone jeden obok drugiego spały u podstawy stropu. Zaliczyliśmy korytarz zalany wodą... brrr... zimna i mokra:) wlewała się do gumowców. Potem, gdy nabrała temperatury ciała, była już znośna. Weszliśmy w podziemia w Suchej Górze i dotarliśmy aż pod Repty. No cóż droga w jedną stronę to bułka z masłem, ale powrót! Ciągle schylone plecy dały o sobie znać, ale jakież to mogło mieć znaczenie, gdy uczestniczyło się w takiej przygodzie. Trochę zmarznięci, niczym nietoperze wylegliśmy ze sztolni o 00:30 w nocy.
Nasza ekipa
Żółty Kapturek to Ja
Jesem netoperek
Zapraszam do galerii zdjęć

niedziela, 12 października 2008

Kolory jesieni - wycieczka do Pszczyny.

W ubiegłą sobotę byliśmy w Pszczynie. Starannie dobraliśmy godziny wyjazdu, połączenia kolejowe oraz miejsca do zwiedzenia. Problem zaczął się już w Bytomiu, bo zepsuł się autobus. Przesiedliśmy się więc na tramwaj, a potem w Chorzowie ponownie do autobusu. Na ostatnia chwilę wpadliśmy na peron, zakupiliśmy bilety już w pociągu i ... rozpoczęliśmy nasz wypad.
Pszczyna - leży w południowej części województwa śląskiego, nad rzeką Pszczynką. Jej korzenie historyczne mają już ok. 700 lat. Jest to niewielkie miasto, ale za to jego położenie wśród zieleni robi ogromne wrażenie.
Udając się na zamek przeszliśmy ok.1km wśród parkowych alejek. Po drodze czekała na nas pierwsza atrakcja - Skansen. Przedstawia zagrody wsi pszczyńskiej i okolicznych wiosek. Skansen jest raczej mały, ale za to bardzo urokliwy. Ceny biletów są bardzo przystępne, bo 5 zł dla dorosłych a dla dzieci i młodzieży 2,5zł. Skansen jest czynny od marca/kwietnia do połowy października.
Dalej czekały na nas dalsze atrakcje, a mianowicie muzeum zamkowe i okoliczny park (część zwana parkiem zamkowym). Zaopatrzeni w bilety (rodzinny wynosi 28zł zamek lub 38 zł zamek + zbrojownia), z wielkimi bamboszami na nogach oraz zezwoleniem na fotografowanie (12zł) udaliśmy się do przepięknych komnat.
Wnętrza z przełomu XIX/XX wieku, piękne apartamenty cesarskie. W większości zachowano oryginalne wyposażenie wnętrz.
Sale myśliwskie z trofeami urzekły Pawełka, a Oleńce sala koncertowa i sala myśliwska.
Mnie urzekła biblioteka, z pokaźnych rozmiarów księgozbiorem oraz bibelotami. Następnie zwiedziliśy zbrojownię.
Wystawione eksponaty sięgają czasów rycerskich aż po I wojnę światową. Ponadto zbrojownia mieści się w piwnicach, co dodaje jej jeszcze odpowiedni klimat.
Potem tylko wypad na rynek, zjedzenie przepysznej pizzy i ... spacer po parku.
Alejki, mosty, oczka wodne i drzewa mieniące się tysiącem odcieni żólci, złota, czerwieni a także jeszcze zieleni. Po prostu zapierało nam dech w piersi.
W herbaciarni zrobiliśmy sobie przerwę na kawę. Potem jeszcze lodownia, cmentarzysko władców pszczyńskich, Trzy dęby i powrót do domu.
Oprócz wrażeń przywieźliśmy także zdjecia. Będzie co, wspominać. A na wiosnę znów tam pojedziemy.
Tym razem bedzie to poszukiwanie wiosny w parku.

wtorek, 5 sierpnia 2008

Strefa Delfinkowych Przyjaciół

Charakterystyczne logo Delfinka towarzyszyło naszej Rodzince przez ostatni miesiąc. Wynikało to z faktu pracy Jacka w Strefie Delfinkowych Przyjaciół. Jacek, jako instruktor taternictwa jaskiniowego, zajmował się tam zabezpieczeniem zajęć dla dzieciaków wymagających zastosowania technik alpinistycznych. W tym czasie mój syn i córka korzystali z atrakcji obozu i super pogody. Ja przyjechałam do Cieszyna Drawskiego na 11 dni i już razem w duecie przewoziliśmy dzieciaki po tyrolce, asekurowaliśmy je, gdy wspinały się na skrzynki, uczyliśmy je wychodzenia po linach.
Wracając jednak do Strefy:
Kadrę wychowawców stanowią w większości ludzie posiadający wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi, są to w większości fw-iści, z instruktorskimi uprawnieniami. Program zajęć dla dzieci obejmował 19 różnorodnych rodzajów aktywności, m.in. paintball, jazda konna, rowerki wodne, kajaki, surfing, nurkowanie, zajęcia linowe, oraz inne atrakcje związane z wodą. Jak choćby pływanie motorówką, czy aquaspeed - deska do surfingu zaczepiona za motorówką, a na niej dzieciaki sunące po tafli wody w dużą prędkością. Obozy te w Cieszynie Drawskim, nad Jeziorem Siecino, organizuje od 10 lat Jarek Baranowski.

Latający Pawcio

Oleńka na konikach
Był to dla nas wspaniały wypoczynek, bo pracę z dziećmi traktowaliśmy jako czynny, dający wiele satysfakcji i radości czas. Piękna przyroda, bliskość jeziora i nie ukrywajmy miejsce dość odległe od cywilizacji miejskiej, czyniły ten szczególny czas jeszcze bardziej atrakcyjnym. A niebo, no cóż nie mamy takiego w Bytomiu, mieniło się tysiącem gwiazd. Na dodatek pogoda dopisała wyśmienicie, niczym jak na południu Europy. Tak więc opaleni, wypoczęci i zadowoleni wróciliśmy do otaczającej nas rzeczywistości. Chłopcy jeszcze aktywnie uczestniczą w Multiastro, a ja wróciłam do pracy. No cóż, na następny urlop trzeba będzie poczekać cały rok. Jaka szkoda!!

sobota, 1 marca 2008

Pierwsze oznaki wiosny.

Tego posta samodzielnie napisała i opublikowała Oleńka.

Byliśmy na spacerze w parku. Szukaliśmy pierwszych oznak wiosny no i kto by pomyślał. JUŻ SĄ !!

czwartek, 7 lutego 2008

Dziadek do orzechów

Dzisiaj z Oleńką byłyśmy w Operze Śląskiej na „Dziadku do orzechów”. Jest to balet w II aktach oparty na motywach baśni E. T. A. Hoffmanna i Aleksandra Dumasa pod tym samym tytułem.
Wszystko zaczyna się w wigilijny wieczór, gdy Klara pod choinkę od swego ojca chrzestnego otrzymuje dziadka do orzechów. Dziewczynka o północy raz jeszcze pragnie zobaczyć swój prezent i ..nagle z kątów wybiegają myszy chcąc jej odebrać prezent. Ale oto za sprawą czarów choinka rośnie, Klara staje się dorosłą kobietą a niepozorny dziadek do orzechów zmienia się w księcia, jej obrońcę. W baśniowej przestrzeni spotykają różne postacie. A to hiszpańska piękność z torreadorem, tajemniczą karawanę, zabawnych Chińczyków. Na scenie do muzyki Piotra Czajkowskiego, jednego z największych kompozytorów
w dziejach, tancerze wirują w jej rytm. W pełni niezwykłej zabawy ojciec chrzestny przeprowadza Klarę na powrót do jej domu. Czar prysnął, gdzie była, czy to naprawdę się zdarzyło, czy był to tylko sen? Pod choinką nadal czeka na Klarę dziadek do orzechów.
Zachęcam serdecznie jeśli nie do obejrzenia tej pięknej klasyki baletu, to przynajmniej do przeczytania baśni „Historia o dziadku do orzechów i królu myszy”.

poniedziałek, 28 stycznia 2008

Ten pierwszy raz

Wspomnienia, czym one są? Karmimy się nimi, pielęgnujemy
i rozpamiętujemy z łezką w oku. 13 czerwca ubiegłego roku Oleńka po raz pierwszy wystąpiła na deskach śląskiego Teatru Tańca. Cóż to było za widowisko. Koncert odbył się z okazji zakończenia roku szkolnego Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Bytomiu. Dumna
i wzruszona patrzyłam jak mała baletnica tańczy skomplikowane układy. Przyciemnione światła, ruch, muzyka i "różowe" tancerki. Po koncercie Oleńka otrzymała kwiaty i mały upominek. Teraz z utęsknieniem czekamy na następny występ, już bardziej doświadczonej małej baletnicy.

niedziela, 27 stycznia 2008

Dziadkowie

Przy okazji urodzin Oleńki spotkaliśmy się z dziadkami. Przyjechała babcia i dziadziuś oraz druga babcia. Tego rodzaju spotkania "wykorzystywane" są także przez nas do tego, by uzyskać jak najwięcej informacji i historii z ich życia. Jedną z nich dołączyliśmy do naszego drzewa genealogicznego.
Kochajmy ich, bo świat bez nich byłby smutny, pusty i pozbawiony tej swoistej miłości jaką darzą swoje wnuki. Pytajmy o swe dziedzictwo, poznajmy naszą historię i korzenie, bo wraz z ich odejściem stracimy cząstkę siebie.

sobota, 26 stycznia 2008

"Co się stało z naszą klasą ..."

Gdy Magda zaprosiła mnie do Naszej klasy to podszedłem do tego "z pewną nieśmiałością". Nie powiem, ludzie byli bardzo w porządku, lecz inne niefajne rzeczy się u mnie działy i okres podstawówki nie jest tym, co wspominam zbyt dobrze. A jednak ... Gdy dzisiaj odwiedziłem ten portal (którego ślamazarne działanie nie zachęca do zbyt częstych odwiedzin) znalazłem na nim zdjęcie z przed lat.
Dziwne uczucie, jakby monitor kompa stał się nagle oknem, przez które mogłem spojrzeć w czas. Wśród licznych przeprowadzek jakoś tak nie pozostało mi zbyt wiele pamiątek z tamtego okresu. Dlatego chowam to zdjęcie, jak ...

wtorek, 15 stycznia 2008

Wytrwałość


Oleńka już od dziecka chciała zostać baletnicą. Niestety wiek maleńkiej córeczki nie pozwalał na uczestnictwo w ognisku baletowym. Pozostały nam zajęcia z rytmiki. Mijały lata a zapał Oli narastał. Wreszcie udało się, została przyjęta na zajęcia baletowe dla dzieci. Jej przygoda z tańcem trwa już 2 lata.

Podróż marzeń (03)

I:\orbiter\ch7\EarthCam\june2014\Lipcowy EarthKAM.htm
cd z http://djkupras.blogspot.com/2008/01/podr-marze_13.html
Późnym popołudniem opuszczam Akropol. Udaję się na Areopag - „Wzgórze Przekleństw”. To tutaj św. Paweł głosił dobrą nowinę o Jezusie. Widok roztaczający się ze wzniesienia wart jest trudu wspinaczki. Zapada wieczór, w oddali migocą tysiące świateł. Miasto zaczyna prowadzić swoje nocne życie. Zewsząd dobiegają dźwięki muzyki, słychać gwar i śmiech.
Jakie to szczęście, że bilet wstępu jest ważny kilka dni. Wrócę tu jeszcze, zaczekaj boska pani. Jutro zwiedzę Agorę, świątynię Zeusa. A potem... będę ten wyjazd wspominać wielokroć i marzyć, marzyć...Zamykam oczy i widzę Egipt, dar Nilu, i tam kieruję swe kolejne marzenie. Tak, na pewno i tam kiedyś pojadę.
2013-11-15
Czytam to, myśląc sobie "Oby marzenie to się  spełniło." Czas wracać. Jacek